
Huhu, nareszcie, chciałoby się powiedzieć. Życie płynie – raz wolniej, raz znów nieznośnie szybko (kto uwierzy, że JESZCZE nie przyzwyczaiłam się do czasu letniego?). Jak widać, jest nowy layout tak, MUSIAŁAM o tym napomknąć.
Egzaminy gimnazjalne były, owszem. Akurat ja, ze względu na cukrzycę, pisałam w osobnej sali (puh, robią z człowieka inwalidę, chociaż moja doktórka wyraźnie napisała, że powinnam pisać z resztą przystępujących…). Pierwszego dnia jako komisję przydzielono mi siostrę od religii O_o, jakiegoś gościa, którego nigdy w życiu na oczy nie widziałam oraz faceta od angielskiego, który i tak mnie nie uczy. W rezultacie, gdy po godzinie skończyłam pisać (naprawdę nie mogę się skupić na niczym przez dłużej niż 45 minut – kochane problemy z koncentracją! ♥), mój kark był, delikatnie mówiąc, sztywny i przez kolejny tydzień takowy pozostawał. A to dlatego, że kochana komisja gapiła się na mnie przez tę godzinę bez przerwy, ja zaś próbowałam jakoś się bronić przed tym natarczywym wzrokiem. Okazało się, że skończyłam pisać jako pierwsza i, niestety, natknęłam się w drodze powrotnej na pilnującą drugiego wyjścia panią Krutil od gegry – nie powiem, nadawała się do tego idealnie, zajmowała sobą całe wyjście >_>. Ugh, zostałam dokładnie przepytana z tego, co było w części humanistycznej i musiałam się przyznać, że kompletnie zawaliłam rozprawkę. v.v’ Mam cichą nadzieję, że nie odejmą mi zbyt wiele punktów za nieteges argumenty >_>…
Kolejny dzień, muszę przyznać, był mniej stresujący. Nie wiem, dlaczego, może dlatego, że cała trzęsawka minęła mi po humanie… whatever. W komisji byli niezmiennie dwaj panowie z dnia poprzedniego, ale w miejsce zakonnicy pojawiła się pani Ziółkowska czyli, OMG, moja polonistka z pierwszej gimka i jednocześnie autorytet absolutny, ta kobieta jest niesamowita *O* Przynajmniej nie bałam się podnosić głowy. XD Test ścisły był łatwiejszy, niż się spodziewałam, ale znowuż nie mogłam dłużej nad nim posiedzieć i po dokładnie 50 minutach skończyłam pisanie. v.v
Ogólnie chyba nie poszło mi tak źle. Po (dość ogólnikowym) przeliczeniu punktów przy pomocy odpowiedzi liczę na jakąś siedemdziesiątkę w najgorszym przypadku. W razie czego, ratują mnie konkursy, uch >_>.
Och, nie ma to jak zanudzanie tasiemcowymi relacjami z egzaminu.
W sumie jeszcze tydzień, dwa i w szkole będzie kompletny luzik. Oceny mam pewne, nie muszę nic poprawiać – nie jest najlepiej, ale źle też nie, liczy się ta szóstka z angielskiego, 5 z polskiego, 5 z WOSu i 4/5 z historii, czyli przedmioty punktowane na profilu kulturalno-medialnym *w* (klasa G XD lolz). Pewne nauczycielki nadal twierdzą, że jestem bezczelna, krnąbrna, ironiczna i wręcz chamska, i że w liceum zostanę zgaszona w miesiąc – huh, w podstawówce mówili mi podobne rzeczy, tyle, że odnośnie gimnazjum – i że mogę się pożegnać z oceną wzorową z zachowania. Whatever, są i takie nauczycielki, które wyżej wymienione moje cechy uznawają za oznaki inteligencji i uporu, który pomoże mi w życiu = :D.
Okie, dosyć o szkole. Ostatnio zaopatrzyłam się w dyskografię Riny Aiuchi i muszę przyznać, że to poszerzanie horyzontów muzycznych wyszło mi na dobre *0* Przez dobre dwa tygodnie słuchałam tej kobiety jak szalona. XD Teraz zaś nastał czas nowych singli u moich ukochanych artystów~ 20 czerwca niezmiennie najlepsi m.o.v.e, 7 lipca Makkun, a Ayu dopiero co powiedziała, że nagrywa nową piosenkę. Ach, no tak, jeszcze Kimeru! Och, jakże się wczoraj zaśliniałam na widok okładek jego nowego singla, który wychodzi już za TRZY DNI OMGZ ASDFGHJKL przepraszam, spazz. *O* W takich momentach zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę uwielbiam tę niby-kobietę, uch >_>’
No, to by było na tyle tego przynudzania. Musiałam. Ech. W sferze zadowolenia z własnego życia nadal tak samo: be, fe i wogle samotnie jak cholera. Ale przynajmniej własnych postaci przybywa.
[EDIT]
Zmieniłam fotkę w read more. Wyglądam tam podobnie do Makkuna w booklecie Remote Viewing. 0_o