April, 2009

♪ BoA – Obsessed

April 14, 2009

Skuszona komentarzami – właściwie czy muszę wymieniać konkretnie, czyimi? – obejrzałam ShitenhoujiMyu. Jak na coś z gównem w tytule, był świetny.

Właściwie to nie lubię oglądać rzeczy dłuższych niż pół godziny, bo tak się siedzi, siedzi, końca nie widać, a tyłek boli. Jednakże moja trochę już przygaszona sympatia do teamu Shitenhouji zmusiła mnie do wysiedzenia w fotelu tych ponad dwóch godzin. Podchodziłam do tego wszystkiego dość sceptycznie, gdyż, jak wspomniałam, moja faza na Shitenhouji minęła już dość dawno temu (2007, maybe?), a i sama obsada mnie nie przekonywała… Backstage obejrzałam beznamiętnie. Dopiero sam musical spowodował u mnie odnowienie się sympatii do hipisowskich meneli. Żeby nie przedłużać:

Na plus:
- Koharu i Yuuji. Właściwie aktor grający Koharu był jedyną osobą z obsady Shitenhouji, która zrobiła na mnie pozytywne pierwsze wrażenie (po ujrzeniu ich fotek w październiku) – już wtedy wydawał mi się bardzo sympatyczny.
- aktor grający Shiraishiego – asdfghjkl;’\, był zbudowany dokładnie tak, jak sobie Kurę wyobrażam. Miał też idealną dla tej postaci mimikę. Jedynie głos mi nie podpasował, ale dało się przeżyć.
- Chitose vs. Tachibanan – och, te ich zapłakane minki, aż prosili się o przytulenie.
- Oshitari i jego kochany, farbowany kuzynek na początku. WIN.
- Przesłodki Zaizen. Kompletnie nie taki, jakim go sobie wyobrażam, jednak podobała mi się taka wersja.
- Jak zwykle – Watanabe Daisuke, dotychczas najlepszy aktor grający Tezukę. Forget about Shirota. :x
- “Ulepszona” wersja pierwszej sceny z Zatrutą Ręką. Scen z Zatrutą Ręką było mniej niż w mandze, ale tym razem najwyraźniej postawiono na jakość, a nie ilość.
- Piosenka Seigaku, dla odmiany nie aż tak monotonna.
- ….Gin. XD
- Ładnie śpiewający Akutsu.
- KENYA!
- Końcówka musicalu, mowy pożegnalne etc. Wycisnęło mi łzy z oczu. >:
- Taneczne popisy Shiraishiego i Kin-chana. ♥ Och, Kura.
- SAKUNO, WTF.

Na minus:
- Panterkowa bluzka Kintarou >: IMHO zwykła panterka byłaby lepsza.
- Firmowe ecstasy Shiraishiego – kompletnie blade.
- FUJI. Nie no, srsly, pominę już moją ogólną antypatię do tej dziewoi, odkąd robi się z niej superbohatera z ponad dziewięcioma tysiącami potrójnymi counterami – czy każdy musicalowy Fuji musi grać/upodabniać się do KIMERU!FUJIEGO, a nie FUJIEGO?
- Chitose miał twarz nastolatki o złamanym sercu, enough said. (to pewnie wina Tachibany)
- Wycięcie kilku scen, w tym takich, które bardzo lubię.
- Yuuji nie był zazdrosny? ;_;

Pokomentowałam sobie zdrowo, chociaż byłam sama w pokoju. XD Mam ochotę poszkicować sobie Shitenów, ale już czeka na mnie jeszcze coś do obejrzenia…

PS. W drodze do babci i z powrotem (niech żyją rodzinne święta) – w sumie jakieś 10 godzin – ćpałam amerykański album panny BoA (nie znoszę odmieniać tego pseudonimu). Może to tylko moje uwielbienie do kiczu, ale niesamowicie podobały mi się te płytkie teksty… :x

Tonight I’m gonna dance for my life
I wanna use my body like it’s the last time—

tags: fangirlizm,muzyka,TeniMyu,Yay!