♪ Ayumi Hamasaki – Naturally

December 13, 2010

Mama mówiła: nie otwieraj nieznajomym. Kiedy jednak ktoś delikatnie zapukał do drzwi, ja je uchyliłam, najpierw ostrożnie, na łańcuch, potem przypominało to rozmowę przez próg. Kiedy jednak ja już wpuściłam gościa na kulturalną kawę, runęła moja linia obrony, a wtedy rozległ się ten ŁOMOT. W sumie nikt nie pytał mnie o zdanie; drzwi zostały wywarzone, nic z nich nie zostało, i chyba nie warto inwestować w nowe, bo czuję, że i tak niedługo trzeba będzie wybudować wspólny dom. Taki wielki, z czerwonym dachem, werandą i ogródkiem w komplecie. A najlepiej to kupmy sobie pałac w jakimś zaśnieżonym miejscu. Tyle w tym temacie.

Każdy, kto przetrząsał zawartość tego bloga, pewnie się gdzieśtam między wierszami doczytał, że piosenka z dzisiejszego tytułu jest do tej pory absolutnie najważniejszą piosenką mojego życia. Poznałam ją cztery lata temu i już wtedy uznałam, że ona mnie doskonale definiuje – mnie samą i moje życie; to wina eterycznego, wręcz baśniowego klimatu i tekstu. Kilka tygodni zajęło mi przetrawienie tego faktu; kilka tygodni wsłuchiwania się w każdy pojedynczy dźwięk i opłakiwania go, rozpaczania nad tym, jak doskonale do mnie pasuje… Ale w końcu to były wakacje, miałam czas.
Rzadko słucham Naturally. Zazwyczaj robię to w takich momentach zwrotnych. Myślę, że to dobry czas, tak, bardzo dobry.
Ach tak, jest jeszcze trance’owy remix, równie ważny (jeśli nie bardziej), cudo nad cudami, ale po niego to już w ogóle rzadko sięgam; boję się, że mnie przytłoczy.

W wyniku samotnego weekendu bez internetów, powstała playlista, którą nazwałam “Sugestywnie”. Jakby ktoś tak rzucił na nią okiem, to doszedłby do wniosku, że bardzo, bardzo dziwne rzeczy uważam za, zgodnie z tytułem, “sugestywne”.

Studiowanie. Że co? Obijanie się na uczelni. Tak. Pomimo próśb uroczyście kierowanych do samej siebie, nie mam ochoty na naukę. Jest jednak grupka ludzi, dla której idę na moją zadupską uczelnię z taaakim bananem na twarzy, bo to tak miło przyjść do szkoły nie na zajęcia/wykłady, a po to, by sobie posiedzieć z senpajami. Jestem ostrożna. Już były takie grupki, w których czułam się niczym część wielkiej rodziny, ale jak się później okazywało, ta rodzina była dysfunkcyjna. Po prostu mam nadzieję, że tym razem trafiłam na właściwych ludzi.

Wracając do właściwego tematu, to przeglądając notki z ostatnich dwóch lat złapałam się za głowę – ile rozczarowań, ile mylnych pojęć, ile światopoglądów, które runęły, ile złych koncepcji!

No, to ja myślę, że to by było na tyle w tej notce o wszystkim i o niczym. Czuję się wspaniale. Jeszcze tylko dwa tygodnie i pewna (zwykle) dystyngowana dama imieniem Charlize wpadnie w ramiona swojego nieokrzesanego Księcia, natomiast Charles “Zdobywca” Dimlight dostanie w swoje ręce swą rosyjską ukochaną.

*
tachidomaru sore sae mo
kowaku tte kowaresou de
naite ita watashi ni anata wa itta

kanashii no wa akiramete shimau koto da to

tags: Długa notka jest długa,Mai nudzi,muzyka,raburabu,rl,school,sing a song

Comments are closed.