Kategoria: epic

♪ Shiina Ringo – More

December 21, 2010

more than the greatest love
the world has known
this is the love I’ll give you alone
more than the simple words I try to say
I only live to love you more each day

more than you’ll ever know
my arms long to hold you so
my life will be in your keeping
waking, sleeping, laughing, weeping

longer than always is a long, long time
but far beyond forever you’ll be mine

I know I’ve never lived before
and my heart is very sure
no one else could love you more.

Mówię o swoich uczuciach tekstami piosenek, bo straciłam rozum i nie potrafię tego nawet ubrać we własne słowa. To dziwny stan, ale jednocześnie niesamowity; nie ma już dnia, żebym nie płakała ze szczęścia. Bo nagle wszystkie te ważne piosenki, które się w ciągu życia poznało, wydają się takie jasne, ich znaczenie tak oczywiste, że tylko sobie wyrzucam, jakim cudem nigdy wcześniej tego znaczenia nie dostrzegałam. A szczególnie ta powyższa mnie tak uderzyła; kiedy przypomniałam sobie ostatnią linijkę, od razu rzuciłam się na tekst, żeby sprawdzić – tak, to to, to dokładnie to, o Boże, o Boże, jestem taka szczęśliwa. Nikt się tego nie spodziewał. W tym momencie tyle osób życzy mi źle, ale właściwie co mnie to interesuje? Nic, nic, nic, nic, nic, nic, nic. Absolutnie nic. Przecież miałam być silna i cierpliwa, i taka będę, taka staram się być, taka właśnie się staję.

Miłość nareszcie się pojawiła. Nareszcie mogę być tą kochaną, tą najważniejszą, tą w środku na rodzinnych zdjęciach, a ta mroczna cząstka już nigdy nikomu nie zatruje życia, bo wreszcie ktoś się nią interesuje, ktoś ją traktuje jak skarb.

tags: epic,kocham nad życie,sing a song

♪ Lady GaGa vs. Eurythmics – Just Dance vs. Sweet Dreams

December 22, 2009

Od jakiegoś czasu przedmiotem mojego pożądania jest k l i s z a.

Jak rozumieć słowo “klisza”? Otóż klisza to możliwie najwygodniejsza forma, w jaką mogę się wbić i spokojnie w niej egzystować. Czyli że naśladuję lekkość istnienia z takim przekonaniem, że faktycznie zaczynam żyć z niebywałą lekkością… i właściwie po co mi więcej na chwilę obecną, gdy moim jedynym zajęciem powinno być zwyczajne życie z dnia na dzień, spotkania towarzyskie, nauka, czytanie, rysowanie…? Klisza jest na razie wystarczająco pojemna, abym mogła realizować się w niej. Posiada tylko jedno ograniczenie: nie ma w niej miejsca na wielkie, destrukcyjne uczucia. Upodobanie sobie tej czy innej osoby – w porządku, zmieści się. Ale umieranie z miłości? Nie, nie, nie..! Już nie.

“…piekielnym lokajem BYŁ!”

tags: Długa notka jest długa,epic,fotki,Kuroshitsuji,Mai nudzi,Mądrości,raburabu,rl,school,Wzorcownia

♪ Jewelry – Oops

October 13, 2009

Dnia 12 października 2009 sześć osób z mojej klasy doczepiło się do wycieczki innych klas do wspaniałego miasta Łodzi. Oto i moje jeszcze całkiem świeże wrażenia z tego wypadu.

Ciekawie się nasza wycieczka zaczęła… Wyruszyliśmy z ponad 10-minutowym opóźnieniem, gdyż jeden delikwent przez nieuwagę zostawił plecak pod drzwiami szkoły. Zorientował się w autokarze… Cud, że ten plecak leżał na miejscu, w którym został pozostawiony.

Pluskanie się, Utajniona Część Wycieczki, dużo zdjęć i… Wzorcownia, naturalnie.

tags: epic,fotki,Kuroshitsuji,rl,school,Wzorcownia,Yay!

♪ f(x) – 라차타

October 09, 2009

“Jak będziecie mieli dzieci, to kupicie im klocki z literkami i każecie wszystkie permutacje ułożyć – cały dzień z głowy!” – mądrość sorki O. na dziś.

9 października 2008 był dniem trochę chłodnym, ale słonecznym. 9 października 2009 – już nie, niebo było zachmurzone, chwilami chyba nawet kropił deszcz. Znaczy to, że pogoda niekoniecznie odzwierciedla moje nastroje… Dlaczego o tym wspominam? Otóż dziś minął rok, odkąd po raz pierwszy pomyślnie przeciwstawiłam się matce – i wyprowadziłam się z domu. Zastanawiam się, czy słowo “uciekłam” nie byłoby lepsze… ale czy ucieczką można nazwać spakowanie się i przeniesienie do rodzica, który ma takie same prawa rodzicielskie, jak i drugi rodzic? Chyba nie.
Obiecanej “spóźnionej o rok parapetówki” dziś nie było, ale przynajmniej mój zacny brat Piotruś i jego córka przyjechali.

Ogólnie, ostatni tydzień minął dość spokojnie. Nawet do dużych klasówek uczyłam się na popołudnie/wieczór przed, a wychodziłam z czwóreczkami… Okej, pomijam niechciane polne lokatorki w pokoju oraz dzisiejszy spazz. Bo, moi drodzy, muszę wspomnień o czymś jeszcze…


Czyż nie jest to jeden z najpiękniejszych widoków na świecie?

Rok 2000 – przy ulicy Kilińskiego stoją ruiny po dawnej “fajansiarni”. Rok 2004 – część ruin jest przebudowana; w tej odnowionej części otwarte zostają salony meblowe i Kaufland. Rok 2005 – do kolejnej odświeżonej części przeniesiony zostaje Empik. Rok 2008 – przy reszcie ruin rozpoczynają się jakieś podejrzane remonty, osłonięte zieloną blachą… Tak, tak, miasto rozwija się razem ze mną. Dokładnie pamiętam tę stojącą przy przystanku, grożącą zawaleniem samotną ścianę :D oraz moje zdziwienie, gdy ojciec zabrał mnie do Komfortu i stwierdziłam, że owej ściany już tam nie ma. A teraz? Miasto odpowiada na moje potrzeby i daje mi galerię handlową.
Bo tak, tylko skończony loser wzrusza się na widok ukończonego szyldu Wzorcowni.

Zimną już jesień ogrzewam koreańską muzyką. Teraz już nie tylko JUNE’m, 4minute czy Jewelry, ale i najnowszą manią – f(x). Nigdy nie myślałam, że polubię coś o TAKIEJ nazwie. To znaczy… Sam zespolik nie interesowałby mnie zbytnio, gdyby nie jego raperka, Amber – tak, ta z dzisiejszej ikonki. Witaj, RL wersjo mojej OCki Kumi! No, prawie, ale jednak ten typ ni-to-chłopaka-ni-to-dziewczyny bardzo mi odpowiada. A żeby było lepiej, Amber nie tylko świetnie wygląda (w męskich ciuchach i uczesaniu), ale i jest utalentowana. Rawr.

A propos – chłopaczek, który w ostatnim “Mam Talent” dostał się do kolejnego etapu, jest z mojej szkoły. *evil uśmieszek*

tags: epic,fangirlizm,Mai nudzi,Mądrości,muzyka,rl,school,Wzorcownia

♪ MEG – SKIN

September 29, 2009

Rozmowa dwóch sprzedawczyń, której świadkiem się stałam, przymierzając spódniczkę:
“Odkąd ma tego chłopaka, po powrocie ze szkoły w ogóle nie wychodzi z pokoju.”
“Ale dlaczego?”
“No ciągle czeka na SMS-a od niego. Mówię ci, wcześniej miała tyle koleżanek, to pozrywała z nimi kontakt!”
“On jej pewnie kazał?”
“Zapytałam się jej. A ona tylko machnęła ręką i powiedziała ‘Nie zrozumiesz’. Wściekłam się! Jak ona traktuje mnie, swoją matkę!”
“O, Boże!”
“I tak sobie pomyślałam: też kiedyś byłam młoda, też miewałam takie wielkie miłości. Ale wiesz, jak to jest. Rzuci ją i dziewczyna się załamie – jeszcze popadnie ze skrajności w skrajność i się sku…!”

Z cyklu “Mały upadek moralny zawsze jest w modzie”.

No i zaczęła się jesień. Nareszcie koniec ciepłych dni – nadeszła moja ukochana pora roku. Od wczoraj pada. Czas wyciągnąć swetry i moje niezastąpione buty-oficerki… i w końcu zaopatrzyć się w botki, które prawie codziennie po szkole oglądam w CCC.

Właśnie, szkoła. Plan lekcji mam wyjątkowo przyjemny; nie wiem, dlaczego, ale godziny spędzone w szkole mijają mi wyjątkowo szybko, nawet siedmiogodzinny poniedziałek. Każdego dnia czuję się, jakby już był piątek… Jakieś takie dziwne odprężenie mnie ogarnęło, zapewne spowodowane tym, że z przyjemnością wróciłam do ślęczenia nad książkami po wakacyjnej pracy.

Moja klasa przez letnie miesiące nie straciła tego uroku, który spowodował moją fascynację tą zbieraniną indywiduów. Ach, uwielbiam tych ludzi, nawet jeśli bez wzajemności – rola cichego obserwatora jak najbardziej mi odpowiada.
Kolega M. nadal twierdzi, że jest pasterzem prowadzącym stadko owieczek—zagubionych kobietek… Kolega R. z kolei rozwija swój talent tworzenia piosenek na poczekaniu. Dobrze siedzieć obok niego na nudnym polskim; można sobie posłuchać o żółtym długopisie z kolorowym zwisem na ten przykład. :D :D :D

Wracając do kolegi M., na wczorajszej historii stworzył ten oto epicki napis na tablicy:


Chyba jednak nie pojmuję jego poczucia humoru…

Moja nowa obsesja: perfumy. Ostatnimi czasy zgromadziłam ich tyle, że mogę dobierać zapachy do nastroju… i stroju.

Cały czas nawiedzają mnie te natrętne wizje… Kładę się spać, a tu nagle w głowie pojawia się takowa i domaga się narysowania teraz, zaraz! Kuroshitsuji i DECADENCE stale dostarczają mi mental image’ów, o które nawet bym siebie nie podejrzewała… I kto to wszystko narysuje? Chociaż nie – kto, to wiadomo. Ale kiedy?

Gdybym tylko jeszcze nie musiała martwić się tak bardzo o ojca… Na szczęście jest ktoś, kto mnie uspokaja.
Obustronne mentalne korzyści poparte cieplutkim uczuciem to jednak coś świetnego. ♥

W takim razie idę grzać się dalej, bo ziąb jest niemiłosierny, a klapka telefonu już otwarta. Rawr.

tags: epic,Kuroshitsuji,Mai nudzi,nic nowego,rl,school,Zasłyszane