
I don’t care what they say about me
What they say about me
Because I know that it’s L.O.V.E.
You make me happy, you make me happy
And I never listen to anyone
Let them all say…!
Mówię o swoich uczuciach tekstami piosenek, bo straciłam rozum i nie potrafię tego nawet ubrać we własne słowa. To dziwny stan, ale jednocześnie niesamowity; nie ma już dnia, żebym nie płakała ze szczęścia. Bo nagle wszystkie te ważne piosenki, które się w ciągu życia poznało, wydają się takie jasne, ich znaczenie tak oczywiste, że tylko sobie wyrzucam, jakim cudem nigdy wcześniej tego znaczenia nie dostrzegałam. A szczególnie ta powyższa mnie tak uderzyła; kiedy przypomniałam sobie ostatnią linijkę, od razu rzuciłam się na tekst, żeby sprawdzić – tak, to to, to dokładnie to, o Boże, o Boże, jestem taka szczęśliwa. Nikt się tego nie spodziewał. W tym momencie tyle osób życzy mi źle, ale właściwie co mnie to interesuje? Nic, nic, nic, nic, nic, nic, nic. Absolutnie nic. Przecież miałam być silna i cierpliwa, i taka będę, taka staram się być, taka właśnie się staję.
Miłość nareszcie się pojawiła. Nareszcie mogę być tą kochaną, tą najważniejszą, tą w środku na rodzinnych zdjęciach, a ta mroczna cząstka już nigdy nikomu nie zatruje życia, bo wreszcie ktoś się nią interesuje, ktoś ją traktuje jak skarb.

Jest to moja dziewiąta notka w tym roku. Dziewięć to liczba, która kojarzy mi się z kolorem fioletowym. Jest to także najbardziej mroczna liczba według mnie. I wszystko się zgadza, bo mamy zimę za oknem, więc przez większość czasu jestem ta ja, a nie tamta ja, i w ogóle fajnie mieć w końcu nazwę szufladki i nie chodzić z tą samą plakietką co ktoś, kim absolutnie nie jestem (i tak, nawet teraz zdaję sobie z tego sprawę).
Pomyśleć, że do niedawna to coś, co się w skrócie zowie ChAD, było dla mnie tematem do przemilczenia i generalnie nie do ujawniania, a co dopiero publicznej dyskusji.
Napisałam “przez większość czasu”, bo dzisiaj miała miejsce pewna osobista porażka, która wywołała u mnie szereg mechanizmów obronnych (jak zawsze). Szykuje się rewolucja, totalna rewolucja, dewastacja starego systemu, odmiana. No chyba, że euforia za chwilę minie i dam się po raz kolejny zamknąć w przyjmowanym nieraz w zeszłym roku schemacie – zamknij się, obserwuj uważnie i patrz, co będzie dalej.